Świadectwa
Rekolekcje - Zima 2004
Rekolekcje - Lato 2003
Rekolekcje - Zima 2002
Rekolekcje - Lato 2001
Blanka
Jolanta
Teresa
Michał
Barbara
Rekolekcje - Zima 2001
Krystyna
Beata
Joanna
Rekolekcje - Lato 2002
Bóg mnie odnalazł
Teresa
Refleksje z Czuwania
Refleksje z pielgrzymki do Ziemi Świętej
Swoje świadectwo możesz przesłać nam tutaj. Zamieścić będziemy go mogli po kontakcie z Tobą. Dzięki!

ŚWIADECTWA Z REKOLEKCJI ZIMOWYCH - MURCKI 2004

Rekolekcje

WYBRANE ŚWIADECTWA Z SESJI I:

W pracy miałam od dłuższego czasu karteczkę z wypisaną dla własnego użytku myślą: "to, co stanowi problem - staje się punktem zaczepienia dla działania łaski Bożej. Teoretycznie te słowa miałam przyswojone już od dobrych kilku lat i wiedziałam, że są pozyteczne i dobre, ale cały czas pozostawały w sferze umysłu, rozumu. Ostatnio bardziej natrętnie niż kiedykolwiek przechodziłam udręki pokus w sferze damsko-męskiej. Rozbudzona wyobraźnia, powracające, natrętne myśli. Codziennie czytałam sobie tę zapisaną mądrą myśl i wreszcie dotarło do mnie, że przecież właśnie teraz mogę to uczynić - wziąć te słowa do siebie. Myśl zeszła z umysłu do serca. Zaczęłam intensywniej i więcej modlić się. Wiedziałam, że muszę mocno uchwycić się Jezusa i taka była moja modlitwa - oparta na Piśmie Świętym i podparta lekturą np. "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza a`Kempis lub inną z odpowiadającą mi tematyką. Poczułam autentyczną bliskość, obecność Jezusa, że jest ze mną, trzyma mnie, że nie jestem sama ze swoim problemem. I trochę odetchnęłam. Spojrzenie stało się jaśniejsze, odważniejsze, myśli bardziej przejrzyste, a chociaż te złe krążą i powracają nie mam już takiego lęku, bo Jezus jest blisko. Mogę tym myślom stawić czoła, spotkać się i widzieć jakby z dystansu, odeszło zagubienie. Z tym też pojechałam na rekolekcje i uważam to za szczególne błogosławieństwo, kiedy ten czas spotkania Jezusa jest nam dany w obfitości. I mogę zobaczyć, jak też ta moja praca nad sobą wygląda. W danym problemie bardzo mi też pomogła spowiedź i rozmowa z zaufaną osobą. Nie wiem, jak to długo będzie trwało i wcale nie jest to dla mnie ważne - bo problemy wszystkie nie znikną, zawsze jakieś będą. To, co dla mnie ważne - trwać w tej bliskości Jezusa, często rozmawiać, zwracać się do Jezusa, ale też i słuchać, a wręcz nasłuchiwać, co mój Mistrz ma mi do powiedzenia. Postawa dziękczynienia, uwielbienia Jezusa, przyjęcie obecności i prowadzenia Ducha Świętego, zawierzenia wszystkiego Maryi - taką postawę kształtuję i widzę jak mi się się to opłaca. Przemawiają do mnie słowa "bardziej zaufać Bogu niż człowiekowi". Chwała Panu!
Teresa z Jastrzębia

Jak tylko przyjechałam do Katowic-Murcek na rekolekcje, zaczęłam się zastanawiać, co ja tutaj w ogóle robię. Dużo ludzi, wszędzie, gdzie spojrzałam, każdy o czymś rozmawiał. Czułam się źle i zadawałam sobie pytanie, co ja tutaj robię. Pytałam Jezusa o to samo, wiedziałam, że On czekał na mnie na tych rekolekcjach. Do zeszłego roku jeździłam na rekolekcje ignacjańskie do Czechowic-Dziedzic, zupełnie inny klimat, spokój, cisza. A tu byłam przerażona, bałam się, że nie usłyszę Jezusa. Ten stan trwał do następnego dnia, do południa. W czasie modlitwy Jezus przyszedł do mnie, znalazł mnie, jak znalazł Zacheusza. Otworzył moje serce i stanął pośrodku niego. Uzdrowił mnie z poczucia niższości, zawsze czułam się gorsza od innych, we wspólnocie także i nie potrafiłam nawet modlić się głośno. Ciągle strach mnie paraliżował, myślałam sobie, że powiem coś głupiego. Kochałam Jezusa i pragnęłam Go uwielbiać, ale te kajdany były zbyt mocne. Wiedziałam, że taka jestem, ale nie miałam pojęcia, że mogę być uzdrowiona. Jezus przyszedł, dał więcej niżli oczekiwałam, przemienił moje serce, zaczęłam odczuwać inaczej, czułam, że kocham każdą osobę, która tam była. Pan napełnił mnie radością i chęcią do życia, bo wiem, że mnie kocha. Chciałabym tutaj dodać, że mam męża niepełnosprawnego, ma zanik mięśni, co niedziela przychodzi do nas Jezus, przynoszony przez szafarza. Ja zaraz po Mszy Św. rannej biegnę do domu, aby męża przygotować i czekać na Jezusa. I ciągle myślałam o Zacheuszu. Doczekałam się, Jezus przyszedł do mnie. Otworzył moje zamknięte serce, ogromna to łaska. Zaraz skorzystałam z Sakramentu Pokuty i tam dostałam umocnienie na dalsze życie. Nie boję się już niczego bo Jezus jest ze mną.Jezus żyje i chwała Panu!
Beata

WYBRANE ŚWIADECTWA Z SESJI II:

Dziękuję Panu za dar tych rekolekcji, za to, że mogłam służyć. Iść Jego śladami to m in. służyć jak on. Trochę obawiałam się czy dam sobie radę, ale chyba po raz pierwszy tak naprawdę zawierzyłam całą posługę i tak te rekolekcje Panu i wszystko "działo się" samo... Wspaniała współpraca z ojcem Rafałem i animatorami, uczestnicy rekolekcji byli bardzo zdyscyplinowani, chętni do pomocy, zwłaszcza mężczyźni. Wspaniała atmosfera, głębokie przeżycia.
Kolejny raz doświadczyłam Bożej obecności i miłości poprzez dobroć i życzliwość braci i sióstr uczestniczących w rekolekcjach. Poprzez dar służby Pan wyzwolił we mnie radość, której ostatnio tak bardzo mi brakuje w codziennym życiu. Słowa jakie otrzymałam: "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie" są dla mnie zaproszeniem do dalszej współpracy z łaską Pana dla dobra bliźnich, zwłaszacza we wspólnocie. Chwała Panu.
Ania

Dzięki Bogu, że tu byłam. Doświadczyłam nowej miłości Jezusa. Podjęłam postanowienia: będę pielęgnować w swoim życiu ciszę, będę czytała Pismo Święte.
Basia

Przeżyte rekolekcje wskazały mi jak iść dalej, jak realizować swoje powołanie bycie ojcem i mężem i jak ofiarować wolny czas innym. Powinienem skoncentrować się na służbie drugim.
Edward

Ponieważ jestem osobą samotną, muszę zabiegać o wszystko sama. Zrozumiałam, że za bardzo jestem ewangeliczną Martą. Powinnam bardziej zawierzyć Bogu swoje sprawy.
...

Te rekolekcje pozwoliły mi bardziej wyciszyć się. Zrozumiałam, że mam siebie dawać innym.
Panie, którego świat nie może objąć, jak ja mogę Cię naśladować?
...

Dziękuję, że tu byłam. Czego chcę w pójściu za Jezusem? Co muszę zmienić w moim życiu?
Muszę dać sobie na to odpowiedź.
...

Odkryłam moc ciszy adoracji, moc modlitwy. Wiem, że Bóg mnie kocha. Będę karmić się Jego słowem.
...

Dziękuję za akceptację, za wszystko, co tu otrzymałem, na co uważam, że nie zasługuję. Chciałem być radnym, politykiem, a powinienem iść śladami Jezusa. Bóg mnie powalił zazdrosną miłością.
Stefan

Jeśli chcemy naśladować Chrystusa musimy mieć wielkie pragnienia. Pan pokazał mi, jak mam iść Jego śladami.
Maria

Pragnienie bycia tu na rekolekcjach było silniejsze niż przeszkody. Doświadczyłam ożego działania zwłaszcza podczas adoracji. Będę się starała częściej czytać Słowo Boże. Zrozumiałam, że jest Ono dla mnie, na ten czas.
Marysia

Odkryłam,że moje problemy i krzyż są tak naprawdę małe, dopasowane do mnie. Mam być głosem, rękami i nogami Pana i być poslusznym Ojcu na wzór Jezusa. Zrozumiałam, że mam głosić Jezusa, jak Jan Chrzciciel głosił słowo. "Wy dajcie im jeść".
...

Najpierw musi umrzeć we mnie stary czlowiek. Powinnam oddać wszystko Panu. Mam się nie bać, bo On jest zawsze przy mnie. Chcę karmić się Jego wolą.
Alina

Słowo otrzymane podczas adoracji: uciszenie burzy na morzu. Wyjadę z tych rekolekcji wstrząśnięty do głębi pytaniem Jezusa "gdzie jest wasza wiara ?"
Panie, moja wiara to Ty!
Julian

Dziękuję, że się tu odnalazłem. Dotąd kroczyłem śladami Jezusa, jak niemowlę. Odkryłem wartośc ciszy podczas adoracji: "wsłuchaj się, a usłyszysz".
Pochłaniałem książki nie rozumiejąc, że można lecieć, lecieć... i odfrunąć. Potrzeba dobrej formacji.
Myślę, że trwam na drodze przemiany. Mam kochać bliźnich, nie tylko rodzinę.
Henryk

Jestem tu, bo mam coraz większe pragnienia w sercu. Odkryłem, że tym największym pragnieniem jest Jezus.
Gienek

Pan wziął mnie w swoje ramiona, objął, przytulił, powiedział "nie płacz".
Ela

Wszędzie szukałem Pana. Te rekolekcjepozwoliły mi wyciszyć się. Zrozumiałam, że oddać całkowicie życie Jezusowi to nie umierać, ale przyjąć nowe życie. "Jam jest, który jest".
Nie boję się, jestem wolna, nie jestem sama. Pan jest ze mną.
Krysia

Nie mogę iść za czymś innym, jak tylko za Tobą, Panie. "Bóg Ojciec we mnie, ja w Nim" - te słowa sprawiły, że odczułem wielką niłość Boga do mnie. Z radością przyjąłem porównanie, że Pismo Święte jest jak Hostia Święta.
...

Jakiś czas nie uczestniczyłem w rekolekcjach. Zaczęło mi ich brakować, dlatego szukałem sposobności by w nich uczestniczyć. Gdy w życiu brak rekolekcji nastaje pustynia, wpada się w rutynę. Owszem modlitwa była, ale bardziej z obowiązku. Czytałem Pismo Święte, ale nie rozważałem tego Słowa. W świecie trudno znaleźć ludzi o podobnym myśleniu. I odchodzi się od Boga małymi kroczkami. Ten czas był dla mnie zweryfikowaniem mojej wiary, miłości i tego co przeżywam.
Alek z Tychów

Przed rekolekcjami zadawałam sobie pytanie: po co ja tu jadę? Teraz wiem dlaczego przyjechałam: mam zaprzeć się sama siebie. W ostatnim czasie mówiłam sobie: w oazie rodzin niech się już teraz inni organizują, ja swoje zrobiłam. Jeśli chodzi o spotkania Odnowy mówiłam to samo. We mnie była próżnia. Przez słowa" zaprzyj się samego siebie" poczułam się wezwana do bycia dla innych, przecież pewne dary mam. Dziękuję za to.
Łucja z Chorzowa

Chociaż przyjechałam po to by grać na gitarze, poczułam się wciągnięta w rekolekcje. Jezus mi wyszedł naprzeciw, spojrzał w serce, wypełnił mnie radością i nadzieją. Nie boję się o przyszłość.
Beata z Siemianowic

Moim pragnieniem jest naśladować Chrystusa i za nim postępować. W Jezusie dostrzegam źródło wody żywej, z którego mogę czerpać siły. Uświadamiam sobie to, że wiele mi brakuje w tym naśladowaniu Jezusa i muszę nad sobą pracować. Ale jest też nadzieja. Dziękuję za każde dobre słowo usłyszane na rekolekcjach.
Helena

Temat miłosierdzia poruszył moje wnętrze. Widzę jak mało tego miłosierdzia czynię, czuję się wezwana do zauważania człowieka, który mnie potrzebuje.
Krysia z Siemianowic

Moją odpowiedzią na krzyż, który niosę był bunt, nie umiałem się modlić, ale Słowo Boga rzuciło mnie i mówię Panie, taka jest Twoja wola. Kiedyś myślałem: dlaczego ja? co zrobiłem? Teraz krzyż jest lżejszy i wiem, że mam go nosić z uśmiechem.
Staszek z Murcek

Rekolekcje to dla mnie najpiękniejszy czas. W czasie medytacji zrozumiałam, że w czasach Jezusa : jeden drugiego do Niego przyprowadzał. Tego się tu nauczyłam.
Kazia

Rekolekcje były dla mnie trudnym czasem, ale bardzo wiele mi dały. Trudno jest mi się przyznać do jakiejś słabości czy grzechu. Szczególnie przemówiła do mnie medytacja nad Słowem Bożym o Samarytance i Jezusie. Samarytanka była osobą dotkniętą grzechem a Jezus mówi do niej "Pójdź za mną". Osobiste dotknięcie przez Boga odczułam w słowach skierowanych do mnie w modlitwie wstawienniczej: "Rozdawaj w drodze chleb, odrzuć kamień". Od dawna borykałam się z krzyżem, kiedy usłyszałam, że jestem w drodze było to dla mnie utwierdzenie.
Kasia

W czasie medytacji fragment o Jezusie i Samarytance. Jezus ukazał mi na d czym mam pracować, pokazał mi, że za mało mam miłości do innych, szczególnie do tych, którzy mają wobec mnie negatywne zachowania.
Agnieszka

Znalazłam tu sporo czasu na kontemplację Jezusa i Jego męki. Obraz umęczonego Jezusa mocno wrył się w moje serce.
Czas rekolekcji był dla mnie oczyszczeniem, pogłębieniem relacji z Bogiem i przygotowaniem do nowych zadań.
Basia

W czasie medytacji uderzyły mnie 2 tematy:

Trzeba szukać Jezusa w swoim sercu, później w drugim człowieku.
Przebliżyłem się bardzo do Jezusa, za to dziękuję i proszę Pana by mnie umacniał.
Jan z Cieszyna

Pod koniec rekolekcji poczułem smutek z powodu tego, iż one się kończą; jednak później w czasie adoracji zrozumiałem, że nie odchodzimy od Boga i jeśli będziemy przy Bogu to dalej będziemy razem.
W czasie medytacji Słowa Bożego znalazłem tę jedną myśl, którą Bóg kieruje do mnie i mam świadomość, iż każdy może to Słowo do niego skierowane odnaleźć.
Jan z Jastrzębia

W pierwszych dniach rekolekcji pytałam: Co ja tu robię Panie Jezu? Teraz to już wiem. W czasie rekolekcji Pan na nowo stworzył moje serce, uwolnił mnie z poczucia niższości. Wyjeżdżałam z poczuciem, że nie jestem gorsza, ja też coś potrafię.
Kocham Was wszystkich.
Beata z Tychów

W czasie rekolekcji otrzymałam wskazówki: co mam czynić?
Gdy wyjeżdżałam na rekolekcje oczekiwałam od męża miłości, ale nie otrzymałam jej. Czułam się zraniona przez niego. Ale tutaj dotarła do mnie myśl: przecież ja bardziej niż on spotkałam w życiu Jezusa, dlatego powinnam w stosunku do niego i innych być przekazicielem tej miłości.
...

WYBRANE ŚWIADECTWA Z SESJI III:

Przeżyłam doświadczenie "schodzenia w dół", zrozumiałam, że nie ma innej drogi niż ogołocenie.
Beata z Siemianowic

Zrozumiałam, że ziarno musi być zmiażdżone przez łzy i śmiech - i tego tu doświadczyłam, choć "boli jak szlag".
Ola

Chciałam sama kierować swoim życiem, aż - oddając świadomie wszystko co nieuporządkowane Jezusowi, zaczął się we mnie proces nawracania. Na rekolekcjach doświadczyłam tego, że bez Maryi nic nie jest w stanie się we mnie dokonać.
Małgosia z Bogucic

Odkryłam, że z Matką Boską łatwiej i bezpieczniej iść do Jezusa.
Marysia z Katowic

Jestem pierwszy raz na rekolekcjach. Dziękuję , że poznałem, że trzeba wejść na głębię i nie można wchodzić tylko jedną nogą. Jezus pokazał, że to nie takie straszne. Nie można się też zamykać, trzeba wyjść - jest wiele sióstr i braci.
Leszek z Katowic

Pojąłem, że w wychowaniu dzieci nie można nadużywać władzy rodzicielskiej, ale, że trzeba pokornie służyć - z radością - rodzinie.
Marek z Bierunia

Doświadczyłam pokornej miłości Jezusa obmywającego nogi.
Brygida z Katowic

Wraz z mężem tu przeżywam pierwszy raz rekolekcje. Nauczyłam się jak być pokorną, jak służyć i jak sobie radzić w trudnych chwilach.
Urszula z Katowic

Pierwszy raz jestem na rekolekcjach w takim otoczeniu. Już wiem, że Maryja prowadzi za rękę.
Irena z Koszutki

Przyjechałam, aby uczyć się pokory. Już wiem, że nic nie mogę własnymi siłami, że potrzebna jest łaska, której tu już doświadczyłam.
Teresa z Bielska

Doświadczyłem "ogołocenia"
Herbert

Zobaczyłam, dzięki konferencji, inaczej obecność Maryi - nie wyidealizowanej. Zaczęłam pojmować czym jest kroczenie w wierze. Poznałam Maryję - wzór ogołoceń.
Alina z Panewnik

Jestem po raz pierwszy na rekolekcjach. Spotkałem Boga we wszystkich uczestnikach i w kapłanie. Doświadczyłem umocnienia. Łaska otrzymana: chcę pokornie podchodzić do wszystkich ludzi, których spotkam.
Leon z Panewnik

Zrozumiałam, że nie trzeba smucić się, lękać i martwić. Wydawało mi się, że ufam. Teraz zawierzyłam życie całkowicie Jezusowi i Maryi. Nie lękam się choroby i śmierci, ale tylko ludzkich poczynań.
Marysia z Katowic

Pierwszy raz jestem na rekolekcjach. Przyjechałem przytłumiony, tu - nabrałem oddechu pełną piersią. Dostrzegłem, że łatwiej mi ufać Bogu w wielkich sprawach - trudniej w małych. Jak uczniowie bronili się przed umyciem nóg - tak i ja. Stało się, że radość innych ludzi jest moją radością.
Leon z Tychów

Przyjechałam rozbita , umęczona. Dziękuję, bo Bóg napełnił mnie nową nadzieją i ufnością. Podprowadził mnie pod krzyż i dał Maryję - osobiście. Czuję się dzieckiem, jest we mnie ufność, że Maryja poprowadzi dobrze. Wielu rzeczy nie będę już brała na siebie sama, ale z Maryją i nie będę wtedy popełniała błędów.
Stasia z Bierunia

Przyjrzałam się Jezusowi, który mówi by nieść krzyż - naśladując Go, umywać nogi - jak On, który jest sługą. Dowiedziałam się, co to znaczy być sługą, nie pytając po co, jaki to ma sens. Czai się lęk przed służbą, upokorzeniem, ale jeśli On jest Panem -lęk się rozpływa. Wiem, że On zwycięża.
Gabrysia - Radoszowy

Przełamał się we mnie strach, otworzyłam się na miłość. Byłam dzieckiem żywym i straszono mnie Bogiem. Nie docierało więc do mnie, że Bóg kocha. Konferencje uderzyły w bolesny punkt, ciężar, który nosiłam ponad 50 lat.
Krysia z Tychów

Wstępując do Odnowy spotkałam żywego Jezusa. Tu - bardziej stał się takim dla mnie. Poczułam, że zostałam zaproszona do oddania każdej chwili Jezusowi, aby Jemu się powierzyć - a na drogę dał mi Maryję - pokorną służebnicę.
Halina z Bierunia

Zrozumiałam, że mało we mnie radykalizmu, wciąż potrzebuję podpórek, zwłaszcza przy mniejszych trudnościach. Uświadomiłam sobie, że z Maryją - Jej zawierzając - wszystko jest możliwe do przezwyciężenia.
Marta z Bielska

Dziękuję za te rekolekcje. Przyjechałam przeżywając trudny czas - też we wspólnocie. Opadły we mnie emocje. Tutaj - uderzyło mnie to, że nasze dążenia do świętości mogą być pychą. Wiem, że własną siłą nic się nie zrobi.
Rozalia z Bielska

Bardzo byłam zabiegana. Tu doświadczyłam daru adoracji i że Maryja zaprowadzi bezpiecznie do Jezusa.
Janina z Katowic

Wiem, że rekolekcje będą owocowały po czasie. Doświadczam, że gdy po ludzku nic nie mam - trzeba do końca zaufać - stąd płynie pokój; i że co sama robię, bez Boga - to jest bez wartości. Przyglądając się swojemu życiu - wiele nie rozumiem, ale cieszę się, że jest Bóg i stąd czerpię pokój.
Sabina z Katowic

Doświadczyłem wyciszenia, spokoju, nowego spotkania z Jezusem, radowania się drobnymi sprawami. Jest we mnie uczucie szczęścia.
Józef

Jestem wdzięczna za możliwość przyjazdu, bo ważny był dla mnie temat rekolekcji, wskazujący trudną drogę - aż do szaleństwa. Na tym etapie jeszcze nie jestem, ale ufam, że z Jezusem i dla Jezusa nie ma nic niemożliwego.
W kościele zobaczyłam hostię - słońce i piękną ziemię, z której kiełkują ziarna. Uświadomiłam sobie, że rekolekcje, konferencje - to ziemia, a my - ziarenka poddane słońcu - Jezusowi - zakiełkujemy.
Jola z Mikołowa
Powrót

ŚWIADECTWA Z REKOLEKCJI LETNICH - MURCKI 2003

Rekolekcje

WYBRANE ŚWIADECTWA Z SESJI I: MARYJA W MISTERIUM JEZUSA

To moje drugie rekolekcje przeżyte Murckach. Byłam uczestnikiem grupy, której tematem było uwielbienie. Spotkania te pozwoliły mi na nowo zachwycić się Jezusem, zobaczyć Jego twarz. Pozwoliły mi odkryć, że mogę uwielbiać Boga nie tylko słowem, ale też ciałem, gestem, tańcem. Nauczyłam się na nowo kochać Boga przychodzącego w drugim człowieku.
Ewa

Uczestniczyłam w grupie modlitwy uwielbienia. Po raz pierwszy podziękowałam Bogu za bardzo ważny problem mojego życia. Potrafię Boga uwielbiać właśnie w tej bolesnej sprawie. Pierwszy raz również tańcem prawdziwie wielbiłam Boga. Na nowo odkryłam, jaką wartość mam w oczach Bożych.
Jola

Podczas Mszy Świętej po raz pierwszy dziękowałam Jezusowi za swoje ciało, mogłam całym sercem uwielbiać Go w swoim ciele. Po raz pierwszy też zatańczyłam dla Jezusa i nie uciekłam z sali. Chwała Panu!
Dorota

Dziękuję Bogu i Maryi oraz tym, którzy sprawili, że treść tych rekolekcji była właśnie taka. Dziękuję za warunki noclegowe i żywieniowe, i atmosferę pełną wyrozumiałości i miłości. Myślałem, a byłem w grupie maryjnej, że bardzo dużo wiem o Maryi. Okazało się, że jestem dopiero na początku tej drogi. Dziękuję także za to nowe odkrycie "Drogi z Maryją" poprzez konferencje, które pokazały mi, jak mało korzystałem ze wsparcia Maryi na drodze do Jezusa. Szczere Bóg zapłać!

Na nowo zapragnęłam, aby Eucharystia stała się centrum mojego życia. Bez modlitwy różańcowej nie położę się spać!

Dziękuję Panu, że pozwolił mi bardziej i głębiej uwierzyć w Jego PRAWDZIWĄ, REALNĄ OBECNOŚĆ w Najświętszym Sakramencie. Dziękuję za Jego NIEPOJĘTĄ miłość dla mnie. Dziękuję za to, że mogę uchwycić się ręki Matki i od Niej uczyć się, jak naprawdę kochać, wierzyć i ufać. Chwała Panu!
Gabrysia

Zaraz w pierwszym dniu zrozumiałam, dlaczego Maryja mnie tu przyprowadziła. Na warsztatach pokazała mi, jak jest mi Ona potrzebna w codzienności, w trudnej codzienności i dlaczego, oraz jak mówić Bogu - Amen. W drugim dniu, w cudowny sposób, pokazała mi, jak można kontemplować Jezusa podczas modlitwy różańcowej. Jeszcze nigdy dotychczas nie udało mi się tak modlić się z różańcem. Podczas całej wieczornej adoracji (1,5 godz.) przemedytowałam tylko trzy tajemnice części chwalebnej i zabrakło mi czasu na resztę - niesamowite! A w trzecim dniu - całkowite i absolutne zawierzenie Maryi. Dotychczas oddawałam się całkowicie Jezusowi i Duchowi Świętemu ale teraz zrozumiałam, że muszę to zawsze czynić przez Maryję. Bogu niech będą dzięki!

Te rekolekcje rozbudziły we mnie pragnienie jeszcze głębszego przeżywania Eucharystii, jeszcze większego poznania Jezusa, jeszcze większego przyjęcia Jego miłości. Niech moim codziennym pragnieniem będzie - być w komunii z Jezusem, dzielić się Jego miłością z innymi.
Anna

Panie Mój! W tych dniach pozwoliłeś mi poznać mą nędzę. Uświadomiłeś mi grzech oddzielający mnie od Ciebie. Teraz wiem, że - aby dojrzeć Ciebie - muszę przestać wciąż patrzeć na siebie. Dzięki Ci Panie za te rekolekcje i tych wszystkich braci, którzy prowadzą mnie do Ciebie.
Joanna

WYBRANE ŚWIADECTWA Z SESJI II: ZAWIERZYĆ BOŻEMU MIŁOSIERDZIU

Te rekolekcje są dopiero początkiem mojej drogi w wierze. Dały mi nadzieję, która dopiero rozkwita we mnie. Pokazały nam, jak wielbić Pana poprzez modlitwę i taniec. Teraz zrozumiałem nasze szczęście podczas Mszy Świętej. Spotkałem ludzi starszych, jak i młodych, którzy pragną tego samego, co ja. Wczoraj poznałem, co to jest zabawa chwaląc i uwielbiając naszego Boga poprzez taniec i śpiew. W tańcu nie czułem wstydu, który mam w mej duszy. Jestem wdzięczny za te rekolekcje, bo pokazały mi, jak walczyć ze swoim wstydem, który odczuwam i z wadami - po prostu - poprzez odczucie miłości Jezusa, miłości Boga do mnie. Bóg nas kocha!

Ten czas, to prawdziwy dar Pana dla mnie. Już w pierwszym dniu, poprzez spotkanie w grupie dzielenia z ludźmi, którzy mieli podobne jak ja problemy, dostrzegłam miłość Jezusa do mnie. Pan umocnił mnie poprzez ich świadectwo. Na nowo odkryłam, że Pan zmienia mnie i zmienia ludzi - a ja mam tylko Go kochać. Nabrałam wiele dystansu do wielu spraw, ustał lęk i strach. Poprzez udział w tej sesji odkryłam w sposób bardziej świadomy, czym jest Eucharystia. Wiem, że jest to moje kolejne nawrócenie - bardziej poznałam Jezusa, Jego miłość, ale jeszcze bardziej zrozumiałam, jak bardzo potrzebuję miłosierdzia Bożego.

Przyjechałam obciążona problemami, ale Pan Jezus obdarował mnie swoją miłością. Czuję się obdarowana! Miłosierdzie Pana jest najdelikatniejszym balsamem na moje rany, słabości, lęki. Konferencje pozwoliły mi spojrzeć na nowo na istotę miłosierdzia. Dziękuję Panu Bogu za ten czas łaski, który mi dał. Wyjeżdżam wzmocniona, radosna z poczuciem pewności, że Pan Bóg mnie kocha, troszczy się o mnie i że nie ma problemu, którego by On nie rozwiązał.
Joanna

Bóg pomógł mi zrozumieć dziś na nowo, że stworzył mnie z miłości i do miłości. Jestem mężczyzną, ojcem - tym, kim Bóg chciał, abym był. To On podzielił się ze mną darem ojcostwa. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W Nim jest rozwiązanie wszystkiego - ON JEST! JEZUS JEST ZAWSZE! Amen.
Staszek

Panie Jezu, chcę Ci podziękować, że dałeś mi zrozumieć całe moje życie - jak bardzo kochasz mnie, jak bardzo blisko jesteś mnie. Dziękuję Ci Panie Jezu!
Marysia

Dziękuję Dobremu Bogu za święty czas rekolekcji. Dziękuję za każdą łzę, która wypłynęła z moich oczu, w momentach, które Pan tak bardzo dotykał. Dziękuję za to, że pozwolił mi dostrzec w Maryi tę, która jest najczulszą z Matek, jako tę, która nieustannie czuwa nad moją rodziną i której warto zawierzyć całe swoje życie.
Lucyna

Podczas trwania tych świętych rekolekcji zrozumiałam, jak bardzo jestem kochana przez mojego Pana. KOCHA MNIE miłością niewyobrażalną dla mnie, taką, jaka jestem, z moimi wadami i niedociągnięciami. Myślałam, że Pan Jezus przychodzi na ołtarz podczas podniesienia i przemienienia, a teraz zrozumiałam, że jest obecny od samego początku, od pierwszych słów kapłana na Mszy Świętej. Eucharystia ma teraz dużo większą wartość dla mnie niż poprzednio. Jest prawdziwym spotkaniem i ucztą z miłującym Panem. Będę starała się teraz nie opuścić ani jednego dnia w uczestnictwie na Uczcie z Panem.

W czasie tych rekolekcji przekonałem się, że Jezusa można wychwalać nie tylko podczas Mszy Świętej i modlitwy, ale również poprzez śpiew i taniec. Poznałem tu wielu wspaniałych, otwartych ludzi. Ostatnio miałem kryzys w wierze, przestałem chodzić do kościoła - tak, jakby odciąłem się od Boga. Będąc tu przekonałem się, że Jezus jest we mnie i że zawsze był i będzie. Nie sądziłem, że w tańcu można wychwalać Boga i można się radować, cieszyć i dzielić radościami z innymi. Chciałbym podziękować Jezusowi, że mogłem się tu znaleźć i uświadomić sobie, że kocham Jezusa i On kocha mnie. Dziękuję Ci Jezu!
Powrót

ŚWIADECTWA Z REKOLEKCJI ZIMOWYCH - MURCKI 2002

Na rekolekcjach jestem pierwszy raz. Jest to dla mnie niesamowite przeżycie, ponieważ spotkałam was. Zobaczyłam, że modlitwa może wyglądać inaczej. Dotąd modliłam się błagając i płacząc. Tutaj doświadczyłam modlitwy indywidualnej i zobaczyłam, że wy modlicie się z uśmiechem i radością. Jesteście niesamowici w swojej szczerości.
Helenka z Janowa

W czasie rekolekcji zapadły w moje serce słowa "świętymi bądźcie bo i Ja jestem święty". Słowa te były dla mnie zachętą, ale myślałam, że nigdy tego nie osiągnę. Na rekolekcjach zrozumiałam, że święty to normalny człowiek, który stąpa twardo po ziemi. Za to chwała Panu!
Ewa z Bierunia

Tkwi w nas to, że chcemy być świętymi. Ale człowiek zatraca drogi prowadzące do świętości. Bóg jednak upomina się o każdego z nas. W małżeństwie trzeba razem dążyć do świętości. Osłabienie jednego powoduje, że drugiemu trudniej się idzie. Na rekolekcjach otrzymałem zastrzyk by przez realizację życia małżeńskiego dążyć do świętości. Chcę dążyć do tego, aby z miłością wykonywać obowiązki i korzystać ze swoich praw.
Grzegorz z Bytomia

Mocne było dla mnie stwierdzenie: nie pracować ale współpracować! Rekolekcje pozwoliły mi powrócić do źródeł. Teraz wiem, że z łaską Bożą wszystko jest możliwe.
Danusia z Boguszowic

Zrozumiałam, że świętość leży w zasięgu mojej codzienności. To bycie dla drugiego człowieka, którego spotykamy na naszej drodze. Jeżeli jest nam trudno w którymś momencie mamy do kogo się zwrócić - do Jezusa Chrystusa.
Gabrysia z Radoszów

Świętość to dla mnie pokonywanie własnych słabości. Rekolekcje umocniły mnie wewnętrznie, bo jestem niestabilny. Chcę trwać w swoich postanowieniach aż do końca.
Irek z Jastrzębia

Jestem świeżo upieczoną emerytką. Było we mnie przekonanie, że mogę być jedynie zdeptaną trawką, a okazało się, że mogę być pięknym kwiatem. Świętość jest dla wszystkich. Życzyłabym sobie, aby mój mąż wraz ze mną był święty. Na drodze do świętości chcę dążyć do tego, by nie mnie było dobrze z innymi, ale aby innym było dobrze ze mną. Chwała Panu!
Maria z Rybnika

Wolą Boga jest byśmy byli święci. Obecnie przeżywam stan zmagania się ze sobą, potrzebę modlitwy oraz świadomość, że Bogu trzeba wszystko zawierzyć. Zrozumiałam, że trudności są po to, aby się przez nie uświęcać.
Danka z Mikołowa

Na rekolekcje przyjechałam dla umocnienia. Postawiono tutaj pytanie: "Czy chcesz być świętym?" To pytanie oznaczało dla mnie także rozpamiętywanie swoich słabości. A jednak po rekolekcjach lepiej wiem, że świętość jest mi dana i zadana. Na serio uwierzyłam, że mogę dążyć do świętości. Wcześniej nie było głębszego jej pragnienia. Będę modlić się o świętość i dążyć do niej.
Rozalia z Katowic

Starałem się powyrywać chwasty na drodze do świętości. Najważniejsze się udało. Myślałem co mogę jeszcze zmienić i zostałem jakby w próżni. Nie chcę powiedzieć, że jestem bez grzechu. Zrozumiałem jednak, że patrzyłem na swoje życie zbyt ogólnikowo. A teraz wiem, że trzeba myśleć konkretnie: z sąsiadem porozmawiać, solidnie pracować. Będę starać się teraz realizować świętość bardzo konkretnie.
Alek z Murcek
Powrót

REKOLEKCJE LETNIE MURCKI 2001
WIARA RODZI SIĘ ZE SŁUCHANIA

Tym zaś co się słyszy jest Słowo Boże. Szczególnym czasem słuchania Boga i wzrastania w wierze są rekolekcje.

Kolejny już raz wspólnoty naszego rejonu miały możliwość skorzystania z tego czasu łaski na rekolekcjach organizowanych przez Ośrodek Odnowy w Murckach.

Osoby, które zdecydowały się przeżyć część swoich wakacji właśnie w ten sposób dzielą się z nami swoim doświadczeniem.

POJEDNAJ SIĘ I PRZYJMIJ ŁASKĘ UZDROWIENIA

Rekolekcje były dla mnie czasem błogosławionym. Jezus pokazał mi, że być w grupie to nie tylko brać ale i dawać. Jezus uświadomił mi również te obszary, które wymagają uzdrowienia, a które nie pozwalają Mu w pełni działać.
Anna

Dzielę się wielką radością. To było najpiękniejsze rozpoczęcie mojego urlopu - wakacje z Panem Jezusem. Ujrzałam siebie jako wyschnięte, podziurawione naczynie gliniane. Ufam, że kiedyś to naczynie będzie napełnione.
Joanna

Podczas adoracji Pan pokazał mi jak wiele jest we mnie pychy. Proszę Go by pokazał mi dalszą drogę.
Marian

Jestem pierwszy raz na rekolekcjach. Odczułam miłość Jezusa poprzez ludzi. Bóg pokazał mi też, że pracuje nad moją uczuciowością. Zaszywa rany, leczy to, co chore we mnie.
Anna

Te rekolekcje na nowo uświadomiły mi, że wiara jest łaską, jest darem, który Bóg nam ofiarował. Czasami ta wiara na pewno jest trudna, ale ostatecznie daje radość, pokój - a przede wszystkim - nadzieję, że będziemy kiedyś oglądać Boga twarzą w twarz.
Teresa

POZNAJ SEKRET ŚWIĘTEJ TERESY Z LISIEUX

Nie chciałam jechać na rekolekcje, ale animatorka wyznaczyła mi ten termin i teraz dziękuję Bogu za to. Poprzez świętą Tereskę powierzyłam się Bogu.

Myślę, że pozostanie mi w sercu myśl Teresy, aby "wszystko zamieniać w miłość".

Kiedy podczas agapy zobaczyłam na talerzyku obrazek z modlitwą uświadomiłam sobie, że modlitwą trzeba się karmić.

JAK ŻYĆ RZECZYWISTOŚCIĄ WIARY NA CO DZIEŃ

Jeden fragment utkwił mi sercu i został nim zakorzeniony. "Wy bowiem jesteście przez wiarę strzeżeni mocą Bożą". Jeżeli wierzę, jestem strzeżona nie ludzką mocą, ale mocą samego Boga. Myślę, że będę bardzo często sięgała do tego fragmentu, ponieważ wiadomo jaka jest nasza codzienna wiara - często upadamy.
Beata

Na nowo odkryłem prawdę, że o wiarę trzeba się nieustannie troszczyć. Na nowo zadałem sobie pytanie, albo Bóg mi je zadał - co robię aby wzrastała moja wiara? Od razu odkryłem odpowiedź, w jaki sposób mam się o nią troszczyć. Modlitwa, rozważanie Słowa Bożego, sakramenty i zbliżanie się do Boga przez systematyczność i troskę, by każde spotkanie z Nim było coraz głębsze. Uświadomiłem sobie na nowo, że każdego dnia powinienem zadawać sobie to pytanie: co dzisiaj zrobiłem by wzrosła moja wiara?
Marian

Wiara to łaska. Piękne było porównanie do tarczy, bo wiadomo jakie jest życie. Często musimy się bronić. Aby to dobrze robić, musimy trzymać tę tarczę mocno. Trzymamy ją przez rekolekcje, Eucharystię i życie we wspólnocie.
Edward

Te rekolekcje skupiły się na dwóch adoracjach: pierwszej i ostatniej. Pierwszą nazwałam "Bóg zawierza człowiekowi", a drugą "Człowiek odpowiada wiarą". Pan Bóg po raz kolejny zaproponował mi swój życiowy krzyż. Nie było z mojej strony tłumaczenia się: wybacz Panie, poślij kogoś innego, może nie ja, może nie dzisiaj, dlaczego taki a nie inny. Była wdzięczność i zgoda na ten krzyż. W czasie ostatniej adoracji, kiedy oddawaliśmy Bogu nasze trudne rzeczy, to wszystko właściwie wróciło do Niego - ten krzyż i moja odpowiedź wiary.
Jola

RADOŚĆ BYCIA UCZNIEM JEZUSA

Pytałam Boga, dlaczego tak wygląda moje życie. Wracałam ciągle do przeszłości i z lękiem patrzyłam w przyszłość. Tutaj dowiedziałam się, że należy wybrać radość.
Beata

Przyjechałam tu zniechęcona. W czasie Mszy Świętej śpiewaliśmy pieśń "Wielkiś Ty - nie dorówna Tobie nikt". Bóg czyni wielkie dzieła. Napełnił mnie miłością i radością. Oddalaj smutek, a przyciągaj radość - to słowa, którymi chcę teraz żyć.
Małgosia

Podczas Adoracji prosiłem Boga, aby dał mi odczuć, że jest. Bóg pokazał mi, że jest przez O.Rafała, który był znakiem Jego obecności. Do tej pory nie potrafiłem oddawać potknięć i przeszkód. Teraz oczekuję tego, co Bóg będzie czynił.
Julian

Jako "pierwszoklasiście" Bóg dał mi wiele. Zrozumiałem, że nie może być radości bez cierpienia. Bardzo dużo zawdzięczam grupie dzielenia. Chcę utrwalać słowa, które usłyszałem. Chcę przejść do "drugiej klasy".
Józef

Nie chciałem przyjechać, ale Bóg upomniał się o mnie przez ludzi. Duch Święty odkurzył warstwę kurzu na mojej radości.
Rafał

Przed przyjazdem tutaj modlono się za mnie, ponieważ nie było we mnie radości. Po pierwszej konferencji chciałam jechać do domu. Mam nawyk smutku i pojmowania wszystkiego rozumem. Usłyszałam, że mam wybrać radość. Decyzja jest bardzo ważna. Może nie będę "bijącą" radością, ale to, co usłyszałam jest dla mnie bardzo budujące.
Sabina

Jestem tylko narzędziem i chcę być tylko narzędziem. Otwieram się na radość !
O. Rafał
Powrót

Blanka

Będę Cię sławił, Panie, z całego mego serca ... Ps. 138

W połowie grudnia ubiegłego roku stwierdzono u mnie guz w miednicy małej. Powiedziano mi, że nie mam na co czekać i otrzymałam skierowanie do szpitala na zabieg operacyjny. Musiałam zaszczepić się przeciwko żółtaczce, wobec tego termin przyjęcia do szpitala wyznaczono mi na 05.03 bieżącego roku.

Bałam się operacji i martwiłam się o moją mamę, która mieszka ze mną, ma 87 lat, jest w prawdzie względnie sprawna, ale samej nie mogę jej zostawić.

Całą sprawę powierzyłam Bogu Wszechmogącemu, naszemu najlepszemu Ojcu. Uczestniczyłam we Mszach Świętych z modlitwą o uzdrowienie w Murckach.

Modlono się za mnie w grupie Odnowy w Duchu Świętym, do której należę. Członkowie naszej grupy powierzali mnie też Jezusowi w swoich modlitwach osobistych.

Nasi ojcowie franciszkanie związani z Odnową, a obecnie studiujący w Rzymie, odprawili tam Msze Święte w mojej intencji.

W tym trudnym dla mnie okresie doznałam wiele miłości i dobra od członków mojej wspólnoty. Dzięki łasce Bożej uzyskałam pełną ufność Bogu tak, że szłam do szpitala zupełnie spokojna.

05.03.2001 zgłosiłam się w szpitalu, gdzie okazało się, że guz zniknął i żadna operacja nie jest potrzebna !

Wróciłam do domu zupełnie oszołomiona i zadziwiona. Dopiero, gdy zaczęłam dzielić się tą wiadomością - mnie i innych ogarnęła wielka radość.

Codziennie dziękuję Trój-jedynemu Bogu za Jego łaskawość i miłosierdzie, za dar życia i łaskę uzdrowienia.

Uwielbiam Go w Jego obecności wśród nas, dziękuję za to, że pochyla się nad tymi, którzy powierzają Mu swoje troski, że jest najczulszym Ojcem.

Wysławiam Jego wszechmoc, miłość i błogosławię Jego Imię.

Dziękuję też za wszystkie Msze Święte z modlitwą o uzdrowienie i za wszystkie grupy Odnowy w Duchu Świętym, gdzie doświadczamy Jego miłości, mocy modlitwy, uczymy się znosić cierpienia, wybaczania i życia Ewangelią.

Nie wiem, Panie, jak odpowiedzieć na Twoją miłość, ale Ty to wiesz.

Oddaję Ci więc moje serce i moją wolę. Oto jestem, aby wypełnić wolę Twoją.
Blanka
Powrót

Jolanta

Wychowałam się w rodzinie, w której nie było miejsca dla Pana Boga. Moi dziadkowie byli katolikami. Jednak gdy zawiedli ich ludzie, zaczęli szukać Boga gdzie indziej. Trafili do Badaczy Pisma Świętego. Rodzice z kolei tutaj nie znaleźli autorytetów, a czasy komunistyczne ułatwiły im wybór. Gdy miałam około 5 lat tato nauczył mnie modlitwy Ojcze nasz, a dziadek opowiadał historie z Biblii. Były to małe ziarenka wiary, którym jednak długo przyszło czekać na zakiełkowanie.

Okres mojego dojrzewania to czas buntów i całkowitej negacji Boga. Mój mąż jest katolikiem, pochodzi z rodziny, w której wiara była istotną częścią życia. Mimo to ślub zawarliśmy tylko w USC. Dopiero po kilku latach, z inicjatywy teściowej, odbył się on przed ołtarzem, a ja występowałam jako osoba niewierząca. Dzieci wychowywaliśmy w wierze katolickiej. Ja byłam wyniośle tolerancyjna - nie przeszkadzałam, ale nie uważałam też za konieczne wykazywanie jakiejkolwiek inicjatywy.

Agnieszka urodziła się 4 lata po ślubie. Była bardzo oczekiwanym dzieckiem. Niestety wkrótce okazało się, że jest poważnie chora. Dziesięć pierwszych lat jej życia to wiele cierpień, operacji, pobytów w szpitalach. Grzesiu urodził się, gdy Agnieszka miała 2 lata. Moje macierzyństwo pełne bolesnego trudu, wzbogaciło się o radość i szczęście wychowywania dziecka, które je, rośnie, siada, chodzi, itp. Takie normalne, oczywiste czynności w rozwoju dziecka zdrowego, które sprawiły, że płakałam ze szczęścia.

W piękną upalną niedzielę 10.07.94 r. mój 14 letni syn, największa miłość, radość i pociecha mojego życia - został potrącony przez samochód. Przewieziono go do szpitala - był nieprzytomny. Zawalił się cały mój świat. Wszystko straciło sens. Przy życiu trzymała mnie jedynie świadomość, że muszę przy nim być. Wtedy zaczęła się moja rozpaczliwa, ciągła rozmowa z Bogiem. Grzesiu leżał nieprzytomny 5 tygodni. Lekarze nie dawali mi żadnej nadziei, lecz ja nie dopuszczałam tych informacji do siebie. Wierzyłam, że Bóg uczyni cud. Codziennie rano wstępowałam do Bazyliki OFM w Panewnikach. Siadałam w ostatnim rzędzie i modląc się płakałam. Czułam jednak, że Bóg chce ode mnie czegoś więcej.

Pewnego dnia, siedząc przy łóżku Grzesia, poczułam jakby silne dotknięcie Boga - gwałtowną konieczność poproszenia o ochrzczenie mnie. Zadzwoniłam po męża aby mnie zastąpił i pobiegłam do Bazyliki. W kancelarii, jakby czekając na mnie, siedział brat Dobromił. Wysłuchał mnie i kazał przyjść następnego dnia. Byłam zdumiona. Wydawało mi się bowiem, że skoro zdobyłam się na tak rewolucyjny krok, powinnam zostać natychmiast ochrzczona - szybko zostałabym członkiem Kościoła, a Bóg uzdrowiłby Grzesia. Stało się jednak inaczej. 14.08.94, dzień przed Wniebowzięciem Najśw. Maryi Panny, Bóg zabrał Grzesia do siebie. Byłam wtedy po kilku rozmowach u brata Dobromiła.

Bóg bardzo mnie kocha. Wiedział, że gdybym nie zaczęła Go odnajdywać - umarłabym z rozpaczy. Nie ma na ziemi większego bólu niż bezradne patrzenie na cierpienie swojego dziecka; nie ma większej tragedii niż śmierć swojego dziecka. Dane mi było zakosztować jednego i drugiego. Bez odniesienia do Boga, bez wiary i nadziei, nie byłabym w stanie przeżyć tego przy zdrowych zmysłach.

Na mój chrzest przyszło mi czekać jeszcze 7 miesięcy. W czasie katechez brat Dobromił ukazywał mi prawdy wiary, ogrom Bożej miłości i jego działanie. Zachęcił mnie do czytania Pisma Świętego, które mnie zachwyciło.

21.03.95 pierwszy dzień wiosny, rozpoczął wiosnę mojej wiary. Zostałam ochrzczona, pierwszy raz przyjęłam Komunię świętą i otrzymałam Ducha Świętego w Sakramencie Bierzmowania. Niedzielne, czasem codzienne Msze św. stały się dla mnie źródłem pociechy. Nadal zachwycałam się Pismem Świętym, czułam jednak niedosyt i brak bliskości ze wspólnotą Kościoła.

W 1997 Pan Bóg załatwił mi więc Kurs Filipa, po którym trafiłam do Odnowy w Duchu Świętym przy naszej Parafii.

Dziękuję Bogu, że nie pozwala mojej wierze skostnieć, popaść w rutynę, że odświeża ją stawiając na mojej drodze wielu ludzi.

Daj mi Panie siłę i mądrość, abym potrafiła sprostać temu wszystkiemu do czego mnie przeznaczyłeś. Amen.
Jolanta
Powrót

Teresa

Mam na imię Teresa. Osiem lat temu poddałam się zabiegowi usunięcia pęcherzyka żółciowego, po którym nadal czułam się źle. Lekarze wysyłali mnie na różne badania, musiałam kupować drogie lekarstwa, nadal jednak mimo stosowania diety, nie było poprawy.

Kiedy w czerwcu 1999 r. uczestniczyłam w tej świątyni we Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie, po przyjęciu Pana Jezusa w Komunii Świętej powiedziałam: Panie Jezu, uczyń ze mną co zechcesz. Było to tak spontaniczne i szczere, że sama zdziwiona byłam tymi słowami, bo przecież nie zawsze chętnie człowiek poddaje się woli Bożej. I nagle poczułam się wspaniale, byłam spokojna, wyciszona i bardzo szczęśliwa, zdawało mi się jakby kamień spadł z mojego serca, nawet po powrocie do domu płakałam z radości.

Było to dla mnie wielkie duchowe przeżycie, którego wcześniej nie doznałam, chociaż już od dłuższego czasu uczestniczę w tych cudownych mszach świętych.

Nie myślałam wtedy o fizycznym uzdrowieniu, chociaż w każdej rozmowie z Bogiem o to proszę, jednak w tym momencie te duchowe przeżycia były dla mnie czymś szczególnym i najważniejszym.

Stało się jednak coś cudownego. Stan mojego zdrowia w krótkim czasie zaczął się poprawiać, czułam się coraz lepiej, nie muszę już zażywać lekarstw, piję tylko zioła, nie stosując nawet specjalnej diety. Ten stan trwa do dnia dzisiejszego, czyli już około 5-ciu miesięcy.

Nawet gdyby okazało się, że jest to tylko chwilowa poprawa, to i tak za wszystko, za każdy jeden dzień dziękuję Panu i wielbię Go, zdając sobie sprawę, że nie zasłużyłam sobie na tyle łask, które od Boga otrzymałam i nadal otrzymuję.

Chcąc podziękować Panu za wszystkie dary, żadne moje słowa nie będą odpowiednie, dlatego powiem je słowami znanej pieśni:

Nie umiem dziękować Ci Panie
zbyt małe są moje słowa.
Zechciej przyjąć moje milczenie
I naucz mnie życiem dziękować

NIECH BĘDZIE JEZUS UWIELBIONY !
NIECH BĘDZIE UWIELBIONA TRÓJCA PRZENAJŚWIĘTSZA !

Teresa
Powrót

Michał

W dniach 10-15.07.2000 roku w naszym Ośrodku Odnowy w Murckach miałem szczęście po raz kolejny uczestniczyć w rekolekcjach pod nazwą Ojcze, Tobie zawierzam. Był to czas nowego odkrywania miłości Boga w zwyczajnych rzeczach, wydarzeniach, które dostrzegamy w naszym codziennym życiu. Uczyliśmy się przyjmować i akceptować nasze życie - jako dar, we wszystkich jego wymiarach, wraz ze słabościami, zranieniami, kryzysami, powierzając je Bogu.

Osobiście, był to dla mnie czas refleksji, rewizji mojej wiary, relacji z Jezusem, z braćmi. Dzień po dniu, były stawiane przede mną coraz to nowe trudne pytania, na które trzeba było odpowiedzieć, podzielić się tym doświadczeniem na spotkaniu w grupach. Nie muszę nikogo przekonywać, jak trudno jest mówić o czymś, co jest moją słabością, co jest bolesne, co godzi w moją pychę. Odkrycie, że 10-letni staż w Odnowie wcale nie musi oznaczać, że jestem w bardzo bliskiej relacji z Jezusem jest przykre, ale też i cenne. Wszystko zależy od tego, co ja z tym zrobię?

Takim wielkim owocem tego czasu łaski, było nowe odkrycie czasu - jako daru samego Boga. Czasu, który jest nam dany, by się nim cieszyć, by go dobrze wykorzystać, by wzrastać w Panu. I jak pięknie to zostało powiedziane czas jest rozmiarem i długością oczekiwania Boga na naszą odpowiedź miłości. Przyjmując czas obecny - teraz, przyjmuję Pana Boga, który przychodzi w tym momencie, w chwili obecnej wraz ze swoją łaską. Teraz mam wsłuchiwać się, czego Bóg oczekuje ode mnie. Mieć świadomość tego, co robię teraz, cieszyć się małymi zwyczajnymi rzeczami, bo we wszystkim co robimy jest obecny Bóg, który przychodzi w zwyczajnej rzeczywistości. Przyjęcie czasu, może nawe trudnego, który jest nam dany na tę chwilę i powierzenia go Bogu, by został jak najlepiej przeżyty, wykorzystany na chwałę Bożą, to zadanie i cel stojący przede mną.

Podczas kolejnych etapów rekolekcji, uczyliśmy się zawierzać siebie Bogu, nasze życie, pamięć często zranioną przeszłością. W świetle Bożego Słowa staraliśmy się poznawać samych siebie, różnego rodzaju nie-akceptacje siebie, swój charakter, temperament, reakcje, odczucia, pragnienia które nami powodują, aby zaakceptować, przyjąć siebie, podziękować Bogu, że mnie zapragnął, że jest obecny w moim życiu. Pokochać bardziej Boga, szukać Go wciąż, zjednoczyć się z Nim na modlitwie, to cel, który przyświecał nam nieustannie. Świadomość własnego grzechu, próba dotarcia do jego korzeni, poczucie własnej bezradności w walce z nim, ukazywała nam bardziej Boga, który pozwala się odkryć bardziej w naszych grzechach, okazując nam przebaczającą miłość.

Kończąc, chcę przede wszystkim Bogu oddać chwałę za wszystko, co dał mi poznać i przeżyć w czasie tych rekolekcji, za te trudne pytania, na które muszę jako chrześcijanin coraz dojrzalej odpowiadać przez całe moje życie.

OJCZE, CHWAŁA TOBIE !
Michał
Powrót

Barbara

Jestem człowiekiem małej wiary.

Od około 50 lat miałam na nodze żylaki. Zawsze chodziłam w pończochach, bo wyglądały wstrętnie i groziły pęknięciem. W ubiegłym roku zostałam skierowana na operację tych żylaków, bo stan się jeszcze pogorszył, ale że mam chore serce lekarz nie zgodził się mnie operować. W tym roku, w marcu, w chorej nodze wywiązało się dodatkowo zakrzepowe zapalenie żył, które według oceny lekarza będzie się powtarzać.

W kwietniu tego roku uczestniczyłam we Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie w Murckach. Przyjechałam tam z ciężko chorą koleżanką. Modliłam się o jej uzdrowienie, bo jej życie jest zagrożone. Gdy kapłan błogosławił nas Najświętszym Sakramentem przyszło mi na myśl, aby poprosić Pana Jezusa również o uzdrowienie mojej nogi, ale zaraz skarciłam się za tę myśl, że niby to za drobna sprawa dla Pana Jezusa, ale tak naprawdę, to byłam przekonana, że Pan Jezus nie potrafi unicestwić takiego wstrętnego, pięćdziesięcioletniego żylaka.

Już nie mam żylaków. Po prostu znikły.

Bez operacji, jakiegoś specjalnego leczenia czy zabiegów.

Nie znajduję słów, które mogłyby w pełni oddać to, co czuję: wdzięczność, radość, zawstydzenie, że mogłam wątpić w Bożą Wszechmoc.

Gdy myślę o tym, to mi się chce zaraz płakać ze wzruszenia i szczęścia, nawet nie dlatego, że nie mam już żylaków, ale dlatego, że Pan Jezus jest dla nas taki dobry i tak nas kocha, i zna nasze najgłębsze myśli i pragnienia, i nie ma dla Niego nic niemożliwego.

Chwała Panu !!!
Barbara
Powrót

REKOLEKCJE ZIMOWE MURCKI 2001

W czasie ferii zimowych kolejny już raz, w Ośrodku w Murckach przeżywaliśmy rekolekcje. A oto tematy poszczególnych turnusów:

Czas rekolekcji jest czasem w którym Bóg w szczególny sposób przychodzi ze swoją łaską. Niejako dowodem tej rzeczywistości jest zawsze godzina świadectw. Wszyscy dzielą się doświadczeniem Bożego działania i obdarowania Jego łaską.

Przedstawiamy poniżej fragmenty niektórych świadectw aby służyły ku zbudowaniu wszystkich:

Dziękuję Bogu za ten czas łaski w którym otrzymałam światło jak dalej prowadzić grupę. Święty Piotr posłuchał słów Jezusa aby wypłynąć na głębię i zarzucić sieci. Dzięki temu złowił mnóstwo ryb.
Wanda

Bóg zabrał mi lęki i obawy przed prowadzeniem grupy. Dziękuję za wszystkie dobre rady i wskazówki jakie otrzymałam w czasie rekolekcji.
Ania

Przekonałam się, że z każdego kryzysu można wyciągnąć dobro. Dlatego wiem już, że mam nie bać się podejmowania problemów i wchodzenia w konflikty.
Dorota

Zobaczyłem, że jako wspólnota kręcimy się wokół własnej osi. Jestem przekonany, że na słowa Jezusa mamy zarzucić sieci jeszcze raz jak rybacy.
Zbyszek

Pierwsze moje rekolekcje dotyczyły uzdrowienia i to było fantastyczne. Uzdrowiona wewnętrznie zaczęłam iść małymi kroczkami. Teraz na tych rekolekcjach mogę powiedzieć: Tatusiu - jesteś cudowny, wspaniały, przytulaj mnie do swojego serca. Kocham Cię!
Helena

Jestem przekonany, że te rekolekcje zaplanował dla mnie Bóg. Wspaniałą rzeczą było, że dostałem odpowiedź na moje modlitwy. Bóg postawił tu na mojej drodze Tadeusza, który jest kardiochirurgiem, a mnie czeka operacja serca. Zawsze lepiej jest mieć przy sobie człowieka będącego jednego ducha kiedy stoi się przed jakąś ważną decyzją. Wiem, że dla niego będzie to wielkim obciążeniem, ale wierzę, że gdy połączymy jego umiejętności i nasze wspólne modlitwy, nie będzie problemu.
Józef

Chciałem podziękować Panu za to, że mogłem być przydatny swoją obecnością, za to, że mogę zostać lekarzem Józefa. Chciałem także podziękować za rzeczy które są trudniejsze do wyrażenia. Józef jest chory na serce i kiedyś będę trzymał jego serce w swoim ręku. Nie jest to dla mnie żadną nowością. Natomiast w czasie modlitwy na rekolekcjach miałem możliwość odczuć z jaką miłością może Ojciec dotykać naszych serc.
Tadeusz

Te rekolekcje bardzo mnie wyciszyły. Ta cisza była specjalnie dla mnie ponieważ lubię ciszę. Przede wszystkim zapamiętałam słowa modlitwy Ojcze nasz. Teraz dopiero widzę, że ta modlitwa zawiera wiele słów miłości. Miłość Boga Ojca odczułam w ten sposób, że mam się nie bać, bo Ojciec jest zawsze ze mną. Za to chcę Mu podziękować.
Regina

W ostatnich latach byłam zafascynowana wspólnotami niechrześcijańskimi, czemu sprzyjały wyjazdy służbowe i pobyt poza granicami Polski. Na rekolekcje przyjechałam z wielkimi oporami i niepokojem. Tutaj Pan Bóg przemówił do mnie przez List do Hebrajczyków. Szczególnie uderzyły mnie słowa: ...który za jedną potrawę sprzedał swoje pierworództwo (Hbr 12, 16). Rekolekcje były dla mnie niesamowitą łaską.
Ewa

W czasie rekolekcji cały czas miałem przed oczami napis który wisi w salce konferencyjnej: Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Dzięki temu uświadomiłem sobie, że okienko mojego serca było zaledwie uchylone, a teraz muszę je szeroko otworzyć.
Janusz

Pan po raz kolejny pokazał mi, że czas prawdziwego oddania się Jemu, spoglądania, wsłuchiwania się w Niego, jest czasem najważniejszym. Czas poświęcony Jemu, jest czasem najlepszym.
Leonard

Rekolekcje stały się dla mnie szansą na wyjście z pracoholizmu. Pozwoliły zatrzymać się i wsłuchać w głos Pana. Dotychczas stawiałam pracę na pierwszym miejscu. Tutaj zaczęłam słuchać, więcej się modlić i usłyszałam, że mam stać się stróżem nadziei. Czas rekolekcji to czas, który dodał mi siły na dalsze życie.
Ania

Jestem osobą zabieganą, ciągle krzątającą się, bardzo aktywną. Na modlitwie ciągle mówię i nie daję Panu Bogu czasu w którym bym Go słuchała. Bóg pokazał mi, że mam stać się ubogą, gdyż wszystko co mam, pochodzi od Niego. Tylko Pan jest moim jedynym zabezpieczeniem.
Marta

Powrót

Krystyna

Mam 43 lata. Od 22 lat choruję na przewlekłą, nieuleczalną chorobę nerek. Prawie dwa lata temu zachorowałam na drugą nieuleczalną chorobę związaną z wrażliwością na światło słoneczne. Musiałam unikać słońca. Przebywałam w domu przy zasłoniętych oknach prawie pół roku. Z domu nie wychodziłam, tylko karetka pogotowia zawoziła mnie co drugi dzień na dializy. na twarzy i rękach pojawiły się pęcherze, a potem olbrzymie, sączące się rany. W najgorszym stanie były dłonie. Nie mogłam nic zrobić sama. Poza tym cierpiałam w wielkich bólach. Lekarze byli bezradni i niewiele mogli mi pomóc. Gojenie się ran było trudne i długotrwałe. Bóg jednak był ze mną cały czas, inaczej nie wytrzymałabym tak okrutnej męki. Mąż przejął wszystkie obowiązki domowe, a ponadto opiekował się mną, karmił mnie, mył i opatrywał moje rany. Robił to z wielką miłością. To prawdziwy Szymon Cyrenejczyk, Miłosierny Samarytanin. Inni ludzie też mi pomagali - odwiedzali mnie. Bardzo wielu modliło się w mojej intencji. Kapłani przychodzili często z Komunią Świętą.

Dziś mogę powiedzieć, że jestem prawie zdrowa. Rany pięknie się zagoiły, nie pojawiają się nowe. Mam tylko sztywne ręce, ale mogę już nimi wykonywać wiele prac, choćby obowiązki wobec siebie, mogę napisać list i służyć tymi rękoma.

To mój najlepszy lekarz - Jezus Chrystus uzdrowił mnie. Jemu niech będzie chwała, uwielbienie i dziękczynienie teraz i po wszystkie wieki.

JEZUS JEST PANEM. ALLELUJA!
Krystyna
Powrót

Adres autora katowice@odnowa.org. Strona główna